czwartek, 27 września 2012

My (hi)story, part 1

Postanowiłam stworzyć serię postów o tym, jak zainteresowałam się kulturą Japonii i Korei Południowej. Mam nadzieję, że to Was zaciekawi, a może też skłoni to opowiedzenia własnych historii w komentarzach. Postaram przedstawić to w możliwie interesujący i kreatywny sposób, publikując czasem także zdjęcia mojego autorstwa. Zapraszam do lektury...
 ...
source: http:/ tokyofashion.com and http://shinee-minho.com/
from: http://sobriquetz.blogspot.com/2011/10/harajuku-street-style-2011.html and http://shinee0505.pinger.pl/a/2012/2/23/
 (ciąg dalszy po rozwinięciu)



Każdy jakoś zaczynał. Początki zazwyczaj wyglądają dość niewinnie, a potem w mgnieniu oka ciekawość zamienia się w pasję. Sprawia, że wreszcie odnaleźliśmy swoje miejsce na świecie. Właściwie ten opis pasuje także do mojej osoby.
Bedąc jeszcze w podstawówce, mój tata czasami przynosił do domu gazetę o wdzięcznej nazwie "Kawaii". Tak na marginesie: redaktorem naczelnym był Paweł "Mr. Jedi" Musiałowski, który nadal publikuje, ale już w internecie na swojej stronie o Japonii. Ostatni numer został wydany w 2003 roku - tak się składa, że mam akurat go w swojej skromnej kolekcji! (pierwszy od lewej)
...
główni (ale nie jedyni) "sprawcy" całego zamieszania

... 
.Jak sięgam pamięcią, to moje zainteresowanie nadchodziło "falami". Chyba w 4. klasie mieliśmy przynieść swoje ulubione czasopismo. To był czas, kiedy w TV emitowano "Beyblade" i akurat do szkoły przyniosłam to wydanie. Moi koledzy byli baaardzo zainteresowani - nie to żeby byli fanami m&a, ale akurat to anime znali. Ja również lubiłam je oglądać i byłam świadoma, że pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni.

 ...
Potem długo nic się nie działo, aż w 6. klasie znowu zaczęłam przeglądać te moje gazetki i zainteresowała mnie technika rysowania Japończyków. Szukałam w wolnych chwilach na informatyce różnych rysunków, przedstawiających sposoby rysowania oczu, włosów (tak, kiedyś żyłam bez internetu w domu, aż ciężko mi w to uwierzyć ;)  Nawet moja nauczycielka miała na tapecie jakiś mangowy obrazek. Byłam zachwycona, że ktoś z dorosłych też lubi te duże OOczy ^^  Moja koleżanka z klasy jednak powtarzała, że jestem strasznie dziecinna, skoro lubię takie rzeczy. Cóż,  spotykałam, spotykam i będę spotykać osoby, którym kultura Azji nie będzie się podobać. Nie tylko ja wiem, że życie fana nie jest usłane różami, trzeba jednak być wiernym swoim przekonaniom, a niekiedy mieć w d**** to, co inni o nas myślą ( i tu akurat nasuwają mi się na myśl słowa Adama Lamberta "Nie przejmuj się co myślą o tobie inni, oni i tak nie robią tego zbyt często").

Wspomnę także o tym, że od czasu do czasu słuchałam piosenek, które znajdowały się na płytach  dołączonych do tych czasopism. Podobały mi się zwłaszcza piosenki Ayumi Hamasaki, a także covery polskiej fanki o pseudonimie Rei Hazuki. Nieświadomie słuchałam  Gackt'a, L'Arc en Ciel czy Dir En Grey ;)

Jednak za prawdziwe bycie fanem ( czyli zainteresowanie tematem bez kilkuletnich przerw) zaczęło się w wakacje po ukończeniu gimnazjum. Pewnego dnia znowu, tak z nudów, zaczęłam przeglądać te stare wydania "Kawaii"...
...
Jeżeli  zaciekawiło Was to moje "skrobanie", z chęcią będę publikować kolejne części tej  opowieści w stylu "jak to się zaczęło...". Liczę na Wasze komentarze odnośnie tego postu, a także na temat Waszych anegdot. Pozdrawiam ;)

...
...




8 komentarzy:

  1. Hah ja też od A&M ale u mnie to było baaardziej skomplikowane. Choć przyznaję że to ze twój tata ci do hausa przynosił takie gazet nie jest codziennością :P Ja bardzo się ciekawię twoją historią. Wiesz miałam od początku założenia bloga napisać jak było ze mną ale czekam na właściwy czas. W niektórych momentach będę mogła zostać zlinczowana wręcz przez niektórych internautów i ludzi nie miłych, ale to ich sprawa że maja problemy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hah no spoczko ^^ . Numcio Otaku :*** Ja no jestem zrównoważona i nie jara mnie każdy niuss o J i K :P Bo nie wszystko jest tam fajne :XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi Azja też BAARDZO POMOGŁA :** Strasznie się chyba rozkleję jak napiszę o sobie bo początki to tez straszne pokłady zła buchające z cudzych trzewi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post!!
    Dla mnie Azja to fascynacja pieknem i kolorem :)

    O...kurczę mnie ta fascynajcja także pomogła...:(
    NIe będe sobie tego teraz przypominać:0
    Lepiej śię słodko uśmiechać; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohato ^ ^
    Pytałaś się mnie o zakładki ^ ^
    Wchodzisz na menu główne bloga ( mam na myśli miejsce, w którym np.masz pokazane komentarze. Klikasz na " Strony"/ Nowa strona/ Pusta strona/ Dajesz nazwę strony itd./ na koniec zapisujesz i ustawiasz " widoczne na pasku " czy jakoś tak ^ ^. Ps. ciekawy pościk ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcia poczytam co było dalej :)
    Ja cały czas się zbieram,żeby też to napisać u siebie ale ciągle to przekładam.
    Japonia i Korea - dwa cudowne kraje <3
    A Ayumi Hamasaki wprost uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piosenkę śpiewam cały dzień a teledysk już chyba znam na pamieć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć ^_^ Mi się wpis spodobał i czytałabym takie częściej. Jeżeli chodzi o mnie to moja historia z K-POPem zaczęła się od parodii SHINee, ale praktycznie od zawsze ciągnęło mnie do Azji, czego sprawcą były głównie Pokemony ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Thanks for comments

Animated Hello Kitty Wink