Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą asia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 grudnia 2012

Merry Christmas

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, chciałabym życzyć moim Czytelnikom wszystkiego, co najlepsze - zdrowia, szczęścia, pomyślności, uśmiechu na twarzy oraz umiejętności docenienia każdej, nawet najdrobniejszej, radosnej chwili w swoim życiu.
...
Pozdrawiam Was serdecznie ;)
 ...
 
  ...
  • piosenka zaczyna się dopiero od 1:20 
  • prawdziwy talent Ailee widać od 1: 23
  • wokal Max'a z TVXQ rozwalił mnie na łopatki; myślałam, że padnę... ze śmiechu (od 1:39)
  • chyba trudno by było nie zauważyć tańczącego Key po prawej stronie (zwłaszcza od 2:48)

środa, 31 października 2012

About me, part 2

Niedawno napisałam krótki post o moich studiach i ku mojemu zaskoczeniu był dość chętnie odwiedzany oraz komentowany, nie tylko przez stałych Czytelników. Z tego powodu postaram się przybliżyć Wam tę tematykę i krótko objaśnić, na czym polega wzornictwo - kierunek dość młody, ale jakże obiecujący ;)
 ...
 source: http://sphotos-b.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/30380_408057865934040_1951040038_n.jpg
from: http://www.facebook.com/photo.php?fbid=408057865934040&set=pb.110164892390007.-2207520000.1351595722&type=3&theater
...
( ciąg dalszy po rozwinięciu)

wtorek, 30 października 2012

Halloween Junky Orchestra & Kyary Pamyu Pamyu

Przyznam, że sama nie obchodzę Halloween i nie uznaję za jakieś święto czy szczególny dzień w roku. Z czystej ciekawości jednak od czasu do czasu zaglądam, co nowego na japońskiej scenie muzycznej, a tam aż roi się od nawiązań do tej tematyki. Od połowy października słucham więc sobie piosenek "Halloween Party" od Halloween Junky Orchestra oraz "Fashion Monster" Kyary Pamyu Pamyu. Hmm, muszę przyznać, że Japończycy są narodem bardzo kreatywnym i niekiedy mają zdrowo nakopane w tych swoich głowach ;) Ale ja właśnie za to ich uwielbiam...
...
from: http://www.music-lounge.jp/v2/common/im/uf/news/201210/01/hjo.jpg

(ciąg dalszy po rozwinięciu)

wtorek, 23 października 2012

My (hi)story, part 4

Dziś napiszę czwartą i ostatnią część z tej serii. Dziękuję za lekturę i zapraszam do czytania kolejnych postów, które już niebawem będę publikować.
...
 from: http://zxfen.blogspot.com/2012/05/kang-min-hyuk-cn-blue.html
*Właśnie leżę chora w łóżku, ale na jutro muszę się "wykurować", bo idę na  inaugurację roku akademickiego i odbiorę indeks oraz legitymację - tak, dopiero jutro dadzą nam wszystkim legitymacje ;)*
...
(ciąg dalszy po rozwinięciu)

środa, 3 października 2012

About me

Dziś tylko króciutko o mnie ... i o glinie ;)
 ...

source: http://sphotos-b.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/401733_339951862720383_1271053643_n.jpg
from: http://www.facebook.com/photo.php?fbid=339951862720383&set=a.176078975774340.34850.176043559111215&type=1&theater

  ( ciąg dalszy po rozwinięciu )

wtorek, 2 października 2012

My (hi)story, part 3

Dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny i komentarze oraz za to niecierpliwe oczekiwanie na kolejne części mojej historii. Nie sądziłam, że aż tak zainteresuje to Czytelników. W takim razie nie przedłużam i zapraszam na kolejną dawkę moich wspomnień ;)
..
( ciąg dalszy po rozwinięciu )

niedziela, 30 września 2012

My (hi)story, part 2

Bardzo się cieszę, że mój pomysł przypadł wielu osobom do gustu. Zachęcam do lektury części drugiej tej opowieści ;)...
...
( ciąg dalszy po rozwinięciu )

czwartek, 27 września 2012

My (hi)story, part 1

Postanowiłam stworzyć serię postów o tym, jak zainteresowałam się kulturą Japonii i Korei Południowej. Mam nadzieję, że to Was zaciekawi, a może też skłoni to opowiedzenia własnych historii w komentarzach. Postaram przedstawić to w możliwie interesujący i kreatywny sposób, publikując czasem także zdjęcia mojego autorstwa. Zapraszam do lektury...
 ...
source: http:/ tokyofashion.com and http://shinee-minho.com/
from: http://sobriquetz.blogspot.com/2011/10/harajuku-street-style-2011.html and http://shinee0505.pinger.pl/a/2012/2/23/
 (ciąg dalszy po rozwinięciu)


środa, 19 września 2012

J-min and songs from drama 'For you in full blossom'

Nie mam zbyt wiele czasu, ale zamieszczę post o trochę innej tematyce niż sobie zaplanowałam (miało być o GD... Znowu, he he).  Dodano teledysk do piosenki 'Stand up', która jest znana przede wszystkim miłośnikom dramy 'For you in full blossom' ( pisałam o niej tutaj ).


(ciąg dalszy po rozwinięciu)

czwartek, 13 września 2012

G-Dragon & Key

Dziś tylko króciutko o kolejnym video GD do 'Light it up':

 ...
Opisywana piosenka jest w klimacie hip-hopowym, a G-Dragonowi towarzyszą Tablo i Dok2. Jednak chciałabym skupić się na detalach w tym filmiku ... Przykładem może być ta małpka, siedząca sobie na głośniku ;)  
 ... 
(ciąg dalszy po rozwinięciu)

środa, 12 września 2012

G-Dragon & Jang Geun Suk

Dzisiejszy post będzie spontaniczny. Zainspirowało mnie najnowsze video G-Dragona, dotyczącej piosenki "Missing you":

Ha, GD w blondzie na głowie i złocie na rękach ;) Like a boss. W tle oczywiście słychać piosenkę, którą opisuje - w skrócie: ma prostą melodię, jak z dawnych lat, w klimacie takiej muzyki, jaką słuchali jego rodzice. Towarzyszy mu Kim Yuna z grupy Jaurim (osobiście nie znam, ale GD nie wybrałby byle kogo). Ciężko mi być obiektywną, bo (prawie) wszystko, co on nagrywa, mi się podoba. Pewnie będzie tak i tym razem... W głowie już siedzi mi ta melodia ;)  Innym powodem stały się zdjęcia Jang Geun Suk'a, na które trafiłam przed chwilą - przyznam, że nie śledziłam dokładnie, jakie on fotki wstawia, ale dziś ujrzałam jego nową fryzurę: z prostą grzywką! Mam nadzieję, że to tylko peruka (bo pod spodem dostrzegam jaśniejsze pasma).
Jeśli ktoś chciałby mnie zapytać, czy widziałam go przebranego za dziewczynę, to odpowiem: tak, widziałam ;) 
Poszperałam trochę dalej i znalazłam inne, sympatyczne zdjęcia:
A tu rozbroił mnie podpis (tłumaczony z koreańskiego): " If i have a daughter next time.. I won't let her have a personality like me..hehe But I'll make her into Asia Prince.. hehe"
Na koniec jeszcze tylko jedna fotka z sesji zdjęciowej do dramy "For you in full blossom":
Pozdrawiam

poniedziałek, 10 września 2012

Dollfie (ball-jointed-dolls)

Kilka dni temu, przekopując zakątki YT, natknęłam się na interesujący filmik, który pokazuje, jak tworzy się twarz tzw. "dollfie"

Dziś miałam trochę czasu i zainteresowana tematem, zaczęłam szukać informacji. Znalazłam polską stronę http://www.villemoart.com/faq/9, na której znajduję się taki oto opis:      
"Lalki typu "ball-jointed-dolls" zwane także potocznie "dollfie", to wysokiej jakości kolekcjonerskie lalki, które zdobywają coraz większą popularność na świecie, ostatnio coraz częściej w Polsce. Idea ball-jointed-dolls zaczęła się w Japonii (firma Volks stworzyła pierwsze lalki tego typu i nazwała je "Super Dollfie"), nic dziwnego więc w tym, że obecnie lalki tego typu produkowane są głównie w Azji: Japonii, Korei i Chinach. Lalki stworzone są ze specjalnej żywicy wysokiej jakości, która w dotyku przypomina porcelanę. Główne części ciała, ramiona, łokcie, nadgarstki, biodra, kolana i kostki, są połączone ze sobą okrągłymi stawami (dlatego lalki są "ball-jointed") za pomocą specjalnej, bardzo mocnej gumy. Dzięki temu lalka jest niezwykle mobilna i świetnie pozuje. Dodatkowo taka konstrukcja pozwala lalkę rozłożyć na części, zaś wiele firm oferuje do lalek części zamienne (np inne głowy, dłonie i stopy). O wyjątkowości tych lalek świadczy fakt, że każdy kolekcjoner ma możliwość zmiany lalce zarówno oczu jak i peruki, oraz zrobienia indywidualnego makijażu (samodzielnie lub na zamówienie). Dostępność ubrań, jak i wielu innych akcesoriów daje kolekcjonerom możliwość wystylizowania lalek wg indywidualnych preferencji. Dzięki temu każda lalka może być wyjątkowa i unikalna. WAŻNE! Lalki typu Dollfie (inaczej BJD) są lalkami kolekcjonerskimi - nie są przeznaczone dla dzieci. Lalki są duże (mogą ważyć nawet ponad 2 kg), mają ruchome części, wymienne elementy (np szklane oczy) dlatego też zabawa lalkami przez dzieci musi odbywać się w towarzystwie osoby dorosłej."  
      
 
Wbrew pozorom takie lalki to nie tylko domena dziewczyn. (Trafiłam na film, gdzie chłopak rozpakowywał swoją lalkę płci męskiej... tak, tak, z dokładnie odwzorowaną fizjonomią - chyba wiecie, co mam na myśli =) Kolekcjoner wcale nie był z tego zadowolony ^^ Hmm... Poza tym taka pasja jest dość kosztowna, gdyż dollfies mogą kosztować od kilkuset do nawet kliku tysięcy złotych (!) Podziwiam kolekcjonerów, którzy mimo wszystko kupują te cudeńka i niestraszne im są wydatki - w końcu pasja to pasja ^^
 Podoba Wam się rycerz z limitowanej edycji? Można go kupić za jedyne... 900$  
  
Już wcześniej (nie do końca świadoma tematu) widziałam podobne zdjęcia lalek w strojach japońskiego projektanta H.Naoto (specjalizującego się w stylu gothic lolita):
Mam nadzieję, że ten post kogoś zainteresował. Serdecznie dziękuję za wszystkie odwiedziny i zachęcam do komentowania ;)

wtorek, 4 września 2012

Bubble tea, drama "For you in full blossom" & An Cafe


Już na wstępie przepraszam za niedotrzymanie obietnicy - już pisałam, że będę dodawać nowe posty trochę częściej, a na słowach się skończyło. We wrześniu chciałabym to nadrobić, bo będę mieć trochę czasu (jeszcze mam wolne, ale w październiku już będę zajęta studiowaniem... W sumie jeszcze ciężko mi uwierzyć, że czas tak szybko płynie i skończyłam naukę w liceum).
Dzisiejszy post będzie zbieraniną różnych ciekawostek... Mam nadzieję, że kogoś to zainteresuje i może dowie się czegoś nowego.

Bubble tea


Pewnie niektórzy może już się spotkali z tym napojem pochodzącym z Tajwanu. Osobiście jeszcze go nie próbowałam, ale czytałam, że jest bardzo smaczny, a pływające w nim kulki mają "żelkową" konsystencję. Ciekawostką jest jednak to, iż nie jest obojętny dla zdrowia, o czym przeczytałam w ostatnim numerze "Wiedza i świat". Mimo wszystko chyba jednak warto uważać i nie spożywać tego napoju w dużej ilości.


Drama "For you in full blossom"
Nie tak dawno pisałam, że oglądałam "Hanazakari no Kimitachi e" i byłam zachwycona... Nie sądziłam jednak, że koreańska wersja będzie równie świetna. Nie wszystkie wątki są wierną kopią oryginału, ale to z pewnością jest zaletą tej dramy.



Owszem, gra tam Minho z SHINee i Suli z f(x) i bardzo polubiłam kreowane przez nie postaci, ale nie sposób nie wspomnieć o koreańskim odpowiedniku Nakatsu. Cha Eun Gyeol jest wręcz genialny. Uwielbiam jego wypowiedzi i styl ubierania się (który jest cu-do-wny!), a nawet fryzurę, bo bardzo pasuje do tej zabawnej postaci.


Drama wcale mi się nie nudzi i z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki ;)

An Cafe przyjeżdża do Polski
Pewnie już większość fanów wie, ale może są tacy, którzy jeszcze nie znają tej wiadomości - 13 listopada w Krakowie przyjeżdża chyba najbardziej znany zespół oshare-kei, czyli An Cafe. Uff, na szczęście po tymczasowym zawieszeniu działalności nastąpiła reaktywacja, czego dowodem jest nowa płyta i teledysk do tytułowej piosenki "Amazing blue". Szczerze przyznam, że chyba naoglądałam się za dużo koreańskich produkcji, bo początkowo aż trudno było mi się "przestawić" na japoński styl myślenia. Całość jest jednak tak bajkowa, że ciężko tego nie polubić (chyba, że ktoś nie jest fanem tego gatunku lub nie ma się pojęcia o specyfice japońskich teledysków). Podoba mi się głos Miku i te ich dziwaczne stroje... taa, nawet widelce na palcach - cudo ;)



(Jakby ktoś nie wiedział - w najnowszym "Popcornie" jest plakat ze zdjęciami w strojach z tego MV... w moim pokoju także ;) Pozdrawiam

niedziela, 12 sierpnia 2012

Zettai kareshi

Zastanawiam się nad tym, o czym by tu napisać, by Was nie zanudzić. U mnie remontów ciąg dalszy, tym razem w salonie. Dostęp do telewizora (a więc do Arirang TV I KBS World został teoretycznie przerwany). Teoretycznie, bo na szczęście wersja online Arirang śmiga na tablecie mojej siostry ;) Uff, na szczęście. Tak, to pewnie można nazwać wyższym stadium uzależnienia, ale nie zrozumie tego ten, kto nie ma bzika na punkcie k-popu. Wczoraj był odcinek specjalny Pops in Seoul, gdzie były emitowane teledyski zaproponowane przez widzów (m.in. B.A.P - No mercy, B2ST - Beautiful night, Big Bang - Love song).
Natchnęło mnie, żeby zaproponować Wam obejrzenie pewnej japońskiej produkcji, którą zachwyciłam się jeszcze w lipcu. "Zettai kareshi" (czyli po polsku "Idealny chłopak") to komedia, która z pewnością wciągnie każdego miłośnika dram i przystojnych aktorów ^^


W największym skrócie: dziewczyna przypadkowo spotyka pewnego wynalazcę, który oferuje jej wypróbowanie swojego najnowszego robota, który będzie zaprogramowany jak tylko sobie klientka zażyczy. Riko godzi się na propozycję, wypełnia formularz, podpisuje umowę... Taa, ciekawie robi się, jak niedługo po tym przychodzi ogromna przesyłka, a tam robot, który rzeczywiście wygląda jak człowiek ( tak przy okazji - główna bohaterka wynajmuje mieszkanie, gdzie jest ustalone, że nie wolno mieszkać z facetem ;) Urządzenie uruchomiło się poprzez pocałunek.... Wtedy dopiero się dzieje. Robot (zwany na początku 01, a potem Night) łazi za nią, mimo tego, że ona tego nie chce, non stop pyta "Pobaraszkujemy trochę?" (tak jest w wersji z polskimi napisami) lub chce iść na randkę... Co jednak staje się wtedy, kiedy to uczucia wygrywają z oprogramowaniem i robot odczuwa zazdrość czy ból tak jak człowiek ? A oprócz tego w firmie Riko szefem jest przystojny Soshi... i są ciasteczka... i dużo zabawnych, ale także wzruszających scen (przy końcówce mimo wszystko zrobiło mi się smutno, ale nie zdradzę, co mam na myśli).


Wybaczcie, że tak chaotycznie, ale mam nadzieję, że kogoś udało mi się zaciekawić.
Są także pewne przesłanki o tym, że pojawi się koreańska wersja tej dramy pt. "Absolute boyfriend" z ... T.O.P'em ( z Big Bang) w roli głównej! Jeśli to by wypaliło, to byłoby ciekawie, a nawet bardzo. Tabi w roli robota - me gusta ;) Hmm, zobaczymy... Na razie zachęcam do obejrzenia japońskiej wersji. Pozdrawiam ^^

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Summer (book & drama)

Obiecywałam więcej i częściej publikować, a tu już miałam przerwę. Jest to m.in. spowodowane remontem w moim pokoju (dlatego, gdy tylko mogę, to podpinam router i let's go!) i lekturą książki pani Ewy Kamler "Japonia daleka czy bliska...". Choć została ona wydana w 1988(!), to w wielu aspektach jest jak najbardziej aktualna... W skrócie: to spis obserwacji pewnej Polki, która pół roku spędziła na stypendium naukowym (dotyczącym badań nad rybami, itp.) w Kraju Kwitnącej Wiśni. Gdy wyjechała, w ogóle nie znała japońskiego, a  jedynie angielski, więc w pierwszych dniach porozumiewała się na migi. Autorka opisuje praktycznie wszystko, co z tym krajem związane: kuchnię, obyczaje, historię, język... Można tu znaleźć zabawne anegdotki i przemyślenia na temat Japończyków. Całkiem przyjemna lekturka, w sam raz na wakacje... Jedyne, co mnie trochę dziwi, to zapis japońskich słów nie w międzynarodowej transkrypcji, jak to zwykle ma miejsce, tylko tak jak się wymawia ( dlatego nie wasabi, tylko "łasabi" ;)



Innym powodem mojego braku czasu na pisanie jest także oglądanie dram - obecnie kultowe wręcz "Hanazakari no kimitach e"... (mam na myśli oryginał z 2007 roku). Kto nie widział, to niech obejrzy - warto! Dziś prawdopodobnie skończę oglądać to (razem z moją siostrą). Nie będę chyba zbyt oryginalna, jak stwierdzę, że Nakatsu wymiata... Niesamowita postać. Całość przyjemna,taka typowo "mangowa" ( mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi - po prostu komedie na postawie mang/anime są takie groteskowe, nieco przerysowane, co bardzo mi się podoba) - można się pośmiać, a niektóre wypowiedzi powinno cytować się niczym aforyzmy, he he. Fabuła też przeze mnie jakoś tak wyjątkowo lubiana, czyli jak to dziewczyna przebiera się i udaje chłopaka...
A, i jeszcze dodatkowy plus jest wtedy, to jak zna się aktorów z innych produkcji, jak chociażby Masaki Okada z "Otomena".


Pozdrawiam ;)

sobota, 14 lipca 2012

D-Date and Koji Seto

Opóźnię trochę mój post o soju, a w zamian za to napiszę o zespole, o którym miałam wspomnieć już dawno temu, ale tak jakoś nie doszło to do skutku. Choć nadal jestem jak najbardziej w fazie k-popowej, to jednak warto sobie czasem powspominać i odświeżyć pamięć o japońskiej twórczości...


 moi ulubieńcy to ci dwaj w środku

D-Date to przykład popowego boysbandu z Japonii. Czemu się nimi zainteresowałam? Bo śpiewa tam Koji Seto! Może być wam znany m.in.: z dramy "Otomen" (o której pisałam tutaj),  gdzie wcielał się w postać Ariake,  dramy "Atashinchi no Danshi (jako Satoru), a także z dramy "Koizora" (podkreślam - dramy, a nie filmu - jako główny bohater, Hiro), bardzo smutna, ale piękna historia... Niedawno też premierę miał horror "Sadako 3D", ale nie wypowiem się, bo nie oglądałam (i raczej tego nie uczynię, bo nie lubię horrorów... chociaż gdy gra tam Seto.. hmm... można by zmienić nawyki)

 

Wcześniej występował w zespole Tetra Fang, a później jednak przerzucił się na radosny j-pop. Koji Seto prowadzi nawet program kulinarny emitowany przez stację NHK.

 Aaa, on robi takie pyszności ^^

Oprócz niego na uwagę zasługuje (tylko o rok starszy ode mnie ^^) Arata Horii, który jest równie przystojny i utalentowany ;)


Skoro mamy wakacje, to najbardziej pasuje tu piosenka "Day by day", której melodia, tekst i teledysk są lekkie oraz przyjemne. Przyznam, że gdy słuchałam tego po raz pierwszy miałam dziwne uczucia (przedtem oglądałam słodkie MV tylko z udziałem dziewczyn), ale potem wciągnęłam się i nadal mam uśmiech na twarzy, jak kolejny raz gapię się na te kolorowe obrazki.
Okazuje się jednak, że cały teledysk nie jest już dostępny na YouTube. Na innych stronach także szukałam i nie znalazłam, więc musicie się zadowolić tym króciutkim wycinkiem, promującym piosenkę.
( uff, dobrze, że kiedyś zgrałam cały teledysk na komputer, więc mam pamiątkę... wybaczcie, ale wolę jednak nie publikować go, by nie mieć jakiś nieprzyjemności, że umieściłam to bez pozwolenia. Z Japończykami lepiej nie zadzierać ;)

A teraz zupełnie inny, czyli "Love heaven" (full version):
Chyba jednak koreańskie teledyski są lepsze, zwłaszcza jeśli chodzi o skomplikowane układy taneczne, ale jakoś sentyment do D-Date i japońskiej muzyki ... Pozdrawiam.

czwartek, 28 czerwca 2012

My drawings 3


W ostatnią niedzielę znowu naszła mnie ochota, żeby coś naskrobać na kartce i tym razem moją inspiracją był... teledysk Super Junior i Girls' Generation ;) Video to nie należy do najnowszych, bo jest z 2009 roku, ale bardzo mi się spodobało - za wspaniałe widoki Seulu, dzieci, tą przyjemną atmosferę towarzyszącą teledyskowi, a przede wszystkim za rysunek, który narysował Kyuhyun (taa... na pewno on ^^).



Od razu ten rysunek mnie zainteresował i postanowiłam, że kiedyś go narysuję. Tak się właśnie stało w niedzielę, kiedy to zaczęłam sobie szkicować na kartce, zerkając jedynie na telefon ( którego ekran ma tylko 2 cale, więc za dużo to nie było widać ;).
Wiem, że nie wyszło to identycznie, jak w tym teledysku ( jak się przyglądam, to są duuuże różnice), ale chyba nie jest tak źle, jak na pierwszy raz. Poza tym robiłam zdjęcie aparatem, co jednak nie oddaje tak wierne tego, co się narysowało.


Znacie może jakieś inne teledyski, w których występują jakieś rysunki ? (tylko nie "Sherlock", bo tych kwiatów z muzealnego obrazu to raczej nie namaluję ;)
Pozdrawiam ^^

czwartek, 21 czerwca 2012

Arirang TV

Zainspirowana Waszymi komentarzami postanowiłam zrobić taki mały przewodnik na temat Arirang TV  i pomóc tym, którzy nie mają dostępu do tej stacji, a chcieliby np. obejrzeć ją on-line.
Zamieszczam tu pewne wskazówki, jak korzystać z ich oficjalnej strony internetowej, a jeśli temat Was zaciekawi, to niedługo wstawię także moje opinie na temat emitowanych tam programów (pisałam już trochę o tym tutaj). Mam nadzieję, że się Wam spodoba ;)
This post is like a manual about website of Arirang TV. 

Co do samej nazwy stacji - hmm... szukając informacji natknęłam się na Wikipedię, która wyjaśnia, że  "Arirang jest prawdopodobnie najbardziej popularną i znaną ludową piosenką koreańską, tak w Korei jak i poza jej granicami.". Aha, dobrze wiedzieć ^^

Link, który podałam powyżej, przeniesie do strony, na której zamieszczono harmonogram z podaniem godziny emisji wszystkich programów. Klikając na wybrany tytuł, wyskakuje dokładny opis wybranej pozycji. A teraz jak to wygląda:

























Tutaj można sprawdzić, o której godzinie można obejrzeć swój ulubiony program. Oczywiście nie ma podanej godziny dla Polski, ale wystarczy troszkę logiki i można dojść do celu ;) Za przykład wezmę Pops in Seoul.W rubryce GMT/UTC mamy podaną godzinę np. 16.30, wystarczy dodać 2 godziny i w rezultacie wychodzi 18.30.

Jeśli komuś nie chce się szukać w rozpisce, to tu podaję godziny emisji wybranych programów (nie piszę tych w godzinach nocnych):
Pop in Seoul (pon. - pt.) 6.30, 12.30, 18.30
Showbiz Korea (pon. - niedz.) 6.00, 12.00, 18.00
Simply K-pop (wt.) 10.00, 16.00, 22.00 ; (powtórki w niedz.) 6.00, 12.00, 18.00

Można zaobserwować, programy powtarzają się co 6 godzin, więc każdy może dopasować sobie odpowiednią dla niego porę dnia (lub nocy ^^).

Jak już pisałam, klikając w wybrany link, można przejść do strony interesującego nas programu. Tam można znaleźć dokładną rozpiskę, co w danym dniu będzie pokazywane.



A co jednak mają zrobić ci, którzy nie posiadają lub nie mogą znaleźć Arirang TV w swoim dekoderze?
Na szczęście stację można oglądać on-line lub zajrzeć na oficjalny kanał YouTube, gdzie zamieszczone są wybrane fragmenty różnych programów.

Jak oglądać on-line ?:
Klikamy w ten pierwszy "telewizorek" z niebieskim ekranem (umieszczony w lewym górnym rogu strony internetowej), jeśli chcemy oglądać Arirang World ( pozostałe to Arirang Korea i Arirang Radio).


Po chwili wyskoczy oddzielne okienko, w którym za ok.5 sekund pojawi się obraz.
Gdy chcemy oglądać program na pełnym ekranie (choć nie radzę, bo jakość nie jest rewelacyjna), to klikamy prawym przyciskiem myszy, pojawi się okienko, należy odszukać napisu "Powiększenie", a następnie "Pełny ekran".


Mam nadzieję, że udało mi się pomóc i sprawić radość choć jednej osobie. Miłego oglądania ^^
Chętnie poczytam Wasze komentarze na temat lubianych przez Was programów, nie tylko na Arirang TV. Pozdrawiam ;)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

My associations, part 3

Ostatnio oglądając masę teledysków, nie tylko tych z Azji, natknęłam się na znaną i przez wielu lubianą postać - Hello Kitty. Nawet w moim pokoju znajduje się wiele rzeczy z jej podobizną, ze względu na moja siostrę, której czasem ciężko się oprzeć pokusie posiadania czegoś z tą białą kotką ( mam zamiar w najbliższym czasie, może nawet w tym tygodniu, zrobić post o uroczych i kolorowych przedmiotach w moim pokoju, nawiązujących głównie do japońskiej kultury, m.in. Rilakkuma, Hello Kitty, Love Hina).

Hello Kitty is very famous character. My sister likes this kitty too. I will published photos here about cute, colourful things in my room, probably in this week.


Zdaję sobie jednak sprawę z tego, iż nie każdy uśmiecha się, widząc podobne obrazki. Rozumiem, że nie każdy musi ją lubić. Komercja robi swoje. Teraz wizerunek białej kotki jest wszędzie, nawet na samochodach, domach i papierze toaletowym, więc niektórzy mogą mieć jej zwyczajnie dość i uznać, że to dziecinada. Ok, rozumiem, ale z tego co mi wiadomo, to pierwotnie historyjki o Hello Kitty były skierowane dla 4-latków, ale nawet dorośli zwariowali na jej punkcie. Hmm, wszystko, co ma znaczek HK jest też co najmniej 3 razy droższe...

I understand that someone doesn't like her, because they think that it's childish, it's only for business and big money.

Niemniej jednak jej wizerunek można dostrzec w teledyskach, nawet w tych nieazjatyckich, czego przykładem jest MV znalezione przez moją siostrę ( jak ktoś regularnie ogląda 4fun.tv, to może się z tym spotkał). Piosenka ma bardzo łatwy tekst i szybko wpada w ucho ( zaczyna się dopiero o 1:33, więc jak komuś się nudzi, to można przewinąć ):


Okazuje się, że każdy jest DJ'em, nawet Hello Kitty ;)


Barack Obama też jest DJ'em. Spodobało mi się słynne hasło "Yes, we can", przerobione na "Yes! Weekend!" ;)



A teraz coś zupełnie innego. Koreański zespół Norazo, który zainspirował się filmem "Leon zawodowiec"... i to bardzo dosłownie ;) Gdy pierwszy raz zobaczyłam kawałek tego teledysku, to nieźle się uśmiałam, ale teraz jednak uważam, że to naprawdę świetna piosenka. Co ciekawe, tekst napisał Lee Jung In, czyli ośmioletni chłopiec!

Lyrics of Norazo’s “Woman Person” were written by an 8 year old boy!



 A oto MV:



W teledysku i na koncertach pojawia się także gitara z Hello Kitty.
Hello Kitty guitar.

Coś w tym stylu:


Dzięki za przeczytanie tego posta i każdy komentarz. Pozdrawiam ^^
Thanks a lot for reading and for every comment. Lots of love ^^

poniedziałek, 4 czerwca 2012

My associations, part 2

Dziś na temat teledysku, który zapewne zna każdy fan k-popu, śledzący nowości na tamtejszym rynku (ten post miał powstać 2 tygodnie temu, ale tak jakoś nie mogłam się zebrać ;) Otóż mam na myśli piosenkę, której tytuł zawiera hipnotyzujące zaklęcie, które ma ponoć wywoływać niepowstrzymany taniec... "Tarantallegra"!!!
Today I'm writing about Junsu's 'Tarantallegra' - probably this word means a spell which makes that we're dancing and we can't stop it.


Sama piosenka wciągnęła mnie totalnie i nie chce mnie wypuścić ze swoich szponów, ale ja się jakoś specjalnie nie wyrywam ;) Hipnotyzuje, zniewala i w kółko w głowie siedzi "Tarantallegra"...
This song hypnotized me... 
 
Nie można tutaj nie wspomnieć o teledysku, który przyciąga uwagę. Co ciekawe, Junsu to jedyny Azjata, który występuje w tym MV... Uważam, że świetnie wygląda w tych blond włosach i makijażu - tak, tak, facet, a się maluje... Od dawna nie przeszkadza używanie czarnej kredki przez mężczyzn, jednak chyba pasuje to tylko wtedy, gdy jest to potrzebne do teledysku/koncertu/sesji zdjęciowej... Na co dzień byłoby to raczej nienaturalne.
I like when men (guys) use a black color liner, but only in music videos / concerts / photo shoots.



Hmm, sceneria jest dość tajemnicza, "główny bohater" chwilami siedzi na tronie, ma specyficznie ułożoną fryzurę, świetne ubrania, obok niego wija się tancerki ... i obowiązkowo mocna, czarna kredka. Do tego układ choreograficzny...
Hmm, ale ja teledysk w podobnym klimacie widziałam już 2 lata temu (kiedy to miałam fazę na Adama Lamberta, o którym trochę kiedyś napisałam tutaj). To dowód na to, że historia zatacza koło i znów fascynują mnie seksowni faceci w czerni, he he... Czy nie mam racji, że te dwa teledyski są całkiem do siebie podobne?
Well, this MV... the scenery is mysterious; the singer sometimes sits on the throne; he has a specific hairstyle, great clothes. Sexy dancers are dancing with him ... and he has a strong make-up ( a lot of eyeliner ^^). I saw a similar video two years ago (I think about Adam Lambert's video).  I'm fascinated by sexy guys in black, ... again, ke ke ;) Are these two videos aren't similar?

 
"Tarantallegra"


"For your entertainment"

Owszem, różnice są, jak chociażby to, że Junsu to farbowany blondyn o naturalnej ciemnej czuprynce, natomiast Adam to naturalny blondyn, który przefarbował się na czarno. 
W "Tarantallegra" układ choreograficzny jest powalający, dlatego chciałabym się go nauczyć  tańczyć w całości ^^).
I love the choreography for "Tarantallegra" and I want learn it myself ^^
Choć teraz jestem jak najbardziej zahipnotyzowana k-popem i ogólnie azjatycką kulturą, to jednak Adam Lambert nadal jest dla mnie utalentowanym (aczkolwiek szokującym) artystą, którego lubię słuchać. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to kilka dni temu wyszedł jego nowy klip "Never close our eyes":
I love k-pop, but still I remember about Adam Lambert. It's his new MV:

 

To by było chyba wszystko na dziś, pozdrawiam ;)
That's all... Lots of love, bye bye ;)


Animated Hello Kitty Wink