Dziś napiszę czwartą i ostatnią część z tej serii. Dziękuję za lekturę i zapraszam do czytania kolejnych postów, które już niebawem będę publikować.
...
from: http://zxfen.blogspot.com/2012/05/kang-min-hyuk-cn-blue.html
*Właśnie leżę chora w łóżku, ale na jutro muszę się "wykurować", bo idę na inaugurację roku akademickiego i odbiorę indeks oraz legitymację - tak, dopiero jutro dadzą nam wszystkim legitymacje ;)*
...
(ciąg dalszy po rozwinięciu)
Po wielokrotnym obejrzeniu parodii CSKompany do piosenek SHINee, twórczość Lśniących bardzo mi się spodobała. Właściwie tak już zostało do dziś. Potem oglądałam misheard'y do utworów innych wykonawców. Język koreański zaczął być dla mnie piękny ^^ Polubiłam jego brzmienie...
...
Pod koniec lutego moja siostra znalazła coś takiego jak Arirang TV... Oglądanie programów muzycznych tej stacji stało się moim nałogiem. Teraz, z racji obowiązków, robię to coraz rzadziej, ale w wakacje potrafiłam z siostrą oglądać 'Pops in Seoul' rano, a potem jeszcze 2 powtórki ( podobnie z 'Simply K-pop' ). Ktoś może przyznać, że to głupie i wręcz nudne oglądać kilka razy to samo. Tu jednak posłużę się słowami Anny Czaplińskiej (dotyczący co prawda m&a, ale jakże wpasowujący się w tematykę tego posta): "fan odczytuje teksty kulturowe w nadmiarze, co prowadzi do tego, że dystans między odbiorcą a obrazem łamie się i pozostają czyste uczucia". Właśnie to oglądanie tych wszystkich teledysków, nagrań z koncertów i zza kulis sprawia, że nie odczuwam tej ogromnej bariery ( zarówno językowej, jak i terytorialnej) między mną a Azją. Po ciężkim dniu, kiedy już wydaję mi się, że to co robię nie ma najmniejszego sensu, to włączam coś związanego z k-popem i mój optymizm powraca. W chwilach jeszcze trudniejszych sięgam po j-rock, by rozpłynąć się w melancholii. Jak już mi przejdzie i przestanę się głupio użalać nad swoim losem, wtedy powracam do radośniejszych melodii. Muzyka naprawdę może mieć duży wpływ na samopoczucie i pomagać w poradzeniu sobie ze swoimi, często negatywnymi, emocjami. Choć każdy woli inny gatunek/język, to jednak najważniejsze jest to, by dawało zamierzony skutek - poprawę nastroju.
...
Cóż, to by było na tyle moich opowieści z tej serii. Ta historia jednak trwa nadal. Cieszę się, że poznałam, jak fascynująca jest kultura azjatycka. Mogę się nią cieszyć z każdym dniem na nowo, a pewien kawałek tej pasji przekazuję na bloga. Poza tym okazuję się, że czasem wcale nie różnię się od moich ulubieńców... Hmm, co mam na myśli? Wystarczy popatrzeć jak młody, zdolny, bogaty ( i niewątpliwie przystojny ) Jonghyun z CNBLUE odczuwa brak miejsca w szafie i nie ma gdzie układać swoich ubrań - zupełnie jak ja ;)
...
my screenshot from YouTube
Ok, on preferuje poziom hard, bo ja aż takich "stosów" nie posiadam, ale i tak jesteśmy do siebie podobni ^^
...

OOO a ja już się za Tobą stęskniła na tak długo ucichłaś ;P
OdpowiedzUsuńOo tyle ubrań to ja nie posiadam,a on? I to facet w dodatku czuję się zawstydzona ;-)Muzyka potrafi zdziałać cuda.
OdpowiedzUsuńMadzia**
no doczekałam się w końcu!
OdpowiedzUsuńco do muzyki, to fakt potrafi poprawić samopoczucie.Jak oglądam te wszystkie występy z koncertów i fragmenty programów, to choć nic nie rozumiem, to czuję dzięki tym filmikom głębszą wieź ze swoimi idolami ;)
Gdzie byłaś przez tak długi czas? :(
OdpowiedzUsuńMnie k-pop zawsze poprawia humor i dostarcza bardzo dużo radości. W sumie to cieszę się, że wpadłam w ten nałóg. + Jonghyun! <3