wtorek, 2 października 2012

My (hi)story, part 3

Dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny i komentarze oraz za to niecierpliwe oczekiwanie na kolejne części mojej historii. Nie sądziłam, że aż tak zainteresuje to Czytelników. W takim razie nie przedłużam i zapraszam na kolejną dawkę moich wspomnień ;)
..
( ciąg dalszy po rozwinięciu )

Nie posiadam jakiegoś ogromnego dorobku, jeśli chodzi o ilość przeczytanych tomów mangi/obejrzanych odcinków. Czuję jednak niedosyt, wiec sięgam w wolnej chwili po kolejne. Codziennie uczę się czegoś nowego. Może to być nowe słówko, tytuł piosenki czy jakiś azjatycki zwyczaj. Ci, którzy nie są fanami, nie zrozumieją tej radości z nowo zdobytej wiedzy ;)
... ... ...
Podczas trwania tzw." fazy na Japonię", śledziłam tamtejsze listy przebojów, poznając nowe piosenki. Trafiłam też na piosenki koreańakie ( czego na początku nie byłam świadoma ). Pamiętam jak wczoraj - moją pierwszym utworem, który mnie tak zahipnotyzował, był 'Break out'  Tohoshinki (  lub jak ktoś woli TVXQ albo DBSK ). To piosenka śpiewana po japońsku, więc na początku nawet nie wiedziałam, że słucham k-popu ;) Obejrzałam fragment teledysku, ale samego mp3 słuchałam na okrągło. Nauczyłam się tekstu na pamięć. Właśnie sobie teraz oglądam i wspominam te czasy, kiedy m.in. nie wiedziałam, kim jest  Junsu ;)

.. .
Jednak za "prawdziwą" (bo w ich rodzimym języku ) koreańską piosenkę, którą usłyszałam jako pierwszą, uznaję 'Run Devil Run' Girls' Generation . Czasem zdarzały się jeszcze jakieś wyjątki, że słuchałam k-popu ( chociażby B2ST 'Shock' ) , ale nie można tego uznać za rzeczywiste zainteresowanie się koreańską kulturą. Wręcz przeciwnie - nie wiedziałam o niej prawie nic, a sam język wydawał mi się trochę dziwny ( i  jakże odmienny od japońskiego ). 
...
Wszystko zmieniło się pewnego pięknego zimowego dnia, kiedy akurat opowiadałam jednej koleżance (  nie fance, ale znającej się trochę na Azji ) coś o j-rocku. Podeszła do nas inna dziewczyna, z którą już wcześniej się kiedyś zapoznawałam, ale nie miałyśmy okazji pogadać. Od razu zaczęła wypytywać, czy słucham k-popu. Wyjaśniłam jej, że znam pojedyncze tytuły, ale chętnie posłuchałabym też innych piosenek. Spotykałyśmy się kilka razy na przerwach. Przekonywała mnie do SHINee. Hmm, moje pierwsze spotkanie z ich MV nie było jakieś zachwycające - trafiłam akurat na 'Hello', które wydało mi się strasznie słodkie... Moja reakcja brzmiała mniej więcej w ten sposób: jak to, oni mają na sobie piżamy ?! Potem obejrzałam raptem 15 sekund 'Ring Ding Dong', co już bardziej mi się spodobało. Odkryłam ponadto, że już wcześniej widziałam ten zespół, bo przez przypadek trafiłam raz na ich reklamę dla Etude House ("jak to - faceci w słodziutkim różu?!"). Tak więc moje początki ze Lśniącymi były raczej trudne, aż trafiłam na parodie ich piosnek od CSKompany. Mój światopogląd uległ zmianie o 180 stopni...
...
Ciąg dalszy nastąpi ^^

8 komentarzy:

  1. oooo SHINee moje kochane <3
    U mnie w ogóle w k-popie to pierwsze było SHINee. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kotki są słodkie;*
    'Run Devil Run' znam nutkę ale wolę męskie zespoły :)
    Ja lubię Lucyfer ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja na I roku miałam tak późno zajęcia, i to było cieżko znieść xD
    A też słuchałam Aoi, ale tylko koreańskiej audycji :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszym zespołem kpopwym były Tohoshini a jrockowym the Gazette.
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się kiedyś te piosenki SHINee podobały, ale teraz uważam, że są okropne i nie wiem jak mogłam ich słuchać ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. SHINee hwaiting :) Ja od samego początku ich wielbie ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Thanks for comments

Animated Hello Kitty Wink